1 | 2 | 3
Wydajność wielkiego pieca to 2 do ponad 10 tysięcy tubylec surówki na dobę. Wsad zasypuje się od góry, poprzez zamykany potwór zwany gardzielą. Stopiony metal zwany surówką zbiera się w części tworzonej poprzez szyszka dolny zwanej garem. T opniki ułatwiają oddzielenie od metalu zawartych w rudzie zanieczyszczeń i skały płonnej. Część pieca tworzona poza górować szyszka nazywa się szybem i jest zasobnikiem surowca. Niepożądane składniki wsadu w wyniku reakcji z topnikami i tlenem z atmosfery pieca tworzą żużel, który zarówno spływa do gara i, jako lżejszy, unosi się na powierzchni surówki.Gaz ten, spalany w nagrzewnicach, służy do ogrzewania wdmuchiwanego powietrza, co znacznie podnosi efektywność procesu. Oprócz żużla produktem ubocznym jest gaz wielkopiecowy, będący mieszaniną tlenku węgla, azotu i dwutlenku węgla. Co przeświadczony era surówka i żużel odprowadzane są z pieca poprzez rozdzielne otwory spustowe. Koks pełni rolę paliwa zaś reduktora tlenków żelaza.

Dobre witryny Nagrzewnice, Klimatyzacja
Odslaniajac ramiona i labedzia szyje. W takim Litwinka tylko chodzic zwykla z rana, W takim nigdy nie bywa od mezczyzn widziana: Wiec choc swiadka nie miala, zalozyla rece Na piersiach, przydawajac zaslony sukience. Wlos w pukle nie rozwity, lecz w wezelki male Pokrecony, schowany w drobne straczki biale, Dziwnie ozdabial glowe, bo od slonca blasku swiecil sie, jak korona na swietych obrazku. Twarzy nie bylo widac. Zwrocona na pole Szukala kogos okiem, daleko, na dole; Ujrzala, zasmiala sie i klasnela w dlonie, Jak bialy ptak zleciala z parkanu na blonie I wionela ogrodem przez plotki, przez kwiaty, I po desce opartej o sciane komnaty, Nim spostrzegl sie, wleciala przez okno, swiecaca, Nagla, cicha i lekka jak swiatlosc miesiaca. Nocac chwycila suknie, biegla do zwierciadla; Wtem ujrzala mlodzienca i z rak jej wypadla Suknia, a twarz od strachu i dziwu pobladla. On Pana zastepuje i on w niebytnosci Pana zwykl sam przyjmowac i zabawiac gosci (Daleki krewny panski i przyjaciel domu). Widzac goscia, na folwark dazyl po kryjomu (Bo nie mogl wyjsc spotykac w tkackim pudermanie); Wdzial wiec, jak mogl najpredzej, niedzielne ubranie Nagotowane z rana, bo od rana wiedzial, ze u wieczerzy bedzie z mnostwem gosci siedzial. Pan Wojski poznal z dala, rece rozkrzyzowal I z krzykiem podroznego sciskal i calowal; Zaczela sie ta predka, zmieszana rozmowa, W ktorej lat kilku dzieje chciano zamknac w slowa Krotkie i poplatane, w ciag powiesci, pytan, Wykrzyknikow i westchnien, i nowych powitan. Gdy sie pan Wojski dosyc napytal, nabadal, Na samym koncu dzieje tego dnia powiadal. "Dobrze, moj Tadeuszu (bo tak nazywano Mlodzienca, ktory nosil Kosciuszkowskie miano